Do największej w historii Islandii kradzieży doszło na przełomie grudnia i stycznia, gdzie łupem złodziei padło 600 komputerów używanych do kopania Bitcoinów.

Nielicznie zaludniony kraj, posiadający 348 680 mieszkańców do tej pory był znany głównie jako miejsce urodzenia Bjork. W ostatnim czasie, Islandia została dotknięta największa od lat falą przestępstw i w związku z tym, zyskała dużą, chociaż niechlubną popularność. Tamtejsi złodzieje ukradli 600 komputerów, które były używane do kopania bitmonet.

Kradzież została zaplanowana na cztery etapy. W każdym z nich liczyło się jedno: zdobycie komputerów służących do miningu. Jak twierdzi islandzka policja, komputery, które padły łupem złodziei, pochodziły z centrów danych. Dwa spośród czterech etapów przestępstwa, miały miejsce na półwyspie Reykjanes.

Komisarz policji w Olafur Helgi Kjartansson powiedział:

To wielka kradzież na wielką skalę. Wszystko wskazuje na to, że jest to wysoce zorganizowana zbrodnia.

Trzy włamania miały miejsce w grudniu, z kolei do czwartego doszło w styczniu 2018 roku. Wartość skradzionych towarów szacuje się na 2 miliony dolarów. W związku z przestępstwem, aresztowano 11 osób, spośród których jedna okazała się być ochroniarzem. Dwóch mężczyzn zostało już skazanych i osadzonych w więzieniu.

Do tej pory nie odzyskano ani jednego z 600 komputerów. Policja apeluje do firm energetycznych, by te zgłaszały wszelkie podejrzane zużycia energii, które mogłyby wiązać się z przestępczą działalnością wydobywania kryptowalut.

Mimo tego, że Islandia jest mała i na pierwszy rzut oka nie oferuje zbyt wielu korzyści, staje się doskonałym hotspotem dla kryptowalutowych górników, którzy do swoich celów wykorzystując tanią energię dostarczaną przez islandzkich dostawców. Napływ miłośników kryptowalut spowodowany jest obecnością elektrowni geotermalnych i hydroelektrycznych, które przyczyniają się do bardzo korzystnych warunków wydobywczych.

Islandzka policja zastanawia się nad motywem przestępców. O ile samą kradzież można teoretycznie w jakiś sposób zamaskować, o tyle kopanie kryptowalut na 600 ,,prądożernych” urządzeniach, już nie.

Prawdopodobne jest, że celem złodziei była więc zagraniczna sprzedaż komputerów. Biorąc pod uwagę to, że do tej pory nie udało się odnaleźć ani jednego sprzętu z łupu, jest wielce prawdopodobne, że prawdziwy motyw złodziei nigdy nie zostanie poznany.