Po dość restrykcyjnych decyzjach koreańskiego rządu w sprawie uregulowania kryptowalut, nadeszła pora na zupełnie odmienne stanowisko. Po zawieszanu kart kredytowych, blokowaniu kont, czy nakładaniu grzywien, przyszła pora na próbę wprowadzenia licencjonowania. 

Korea Południowa już jakiś czas temu podjęła walkę z rynkiem kryptowalut. Po zastosowaniu bardzo surowej postawy (zgodnie z którą handel kryptowalutowy miał przestać istnieć), postanowiła złagodzić swoje stanowisko.

Zamiast zamykać giełdy kryptowlalutowe, Republika Korei bada system ich licencjonowania, podążając za sprawdzonym i bezpiecznym, nowojorskim modelem.

Jak donosi Business Korea, rząd rozważa przyjęcie systemu podobnego do nowojorskiego modelu Bitlicense. Zgodnie z założeniami Bitlicense, zezwolenia na wymiany handlowe obejmują tylko i wyłącznie te licencje, które zostały zatwierdzone przez departament finansów.

W obecnej chwili, licencje dla giełd kryptowalutowych są w fazie badań i testów. O tym, jak inwestorzy zareagują na wprowadzane zmiany, będzie można się przekonać najwcześniej za kilka miesięcy. Nie da się jednak przewidzieć, czy niezwykle chwiejna pod względem prezentowanego stanowiska, Korea, nie zmieni swojego zamiaru jeszcze nie jeden raz.

Najnowsze plany koreańskiego rządu przynoszą inwestorom ogromny spokój. Nie tylko Koreańczycy cieszą się z planowanych regulacji. Rynek kryptowalutowy na całym świecie odetchnął z ulgą, że jeden z potentatów kryptowalutowych, pozostaje dalej w cyfrowej grze.

Korea Południowa bada system licencjonowania giełd
5 (100%) 2 votes